Dzień dobry!

 

Jestem Kinga. Moje pierwsze słowo po urodzeniu? Ciastko! Albo nie, dajcie dwa! Ta miłość trwa już ponad 30 lat i nigdzie się nie wybiera. Wychowałam się w piekarni, więc zapach chleba towarzyszył mi od małej kajzerki, a takie rzeczy zostają w człowieku już na wieki. Gotuję, piekę i ozdabiam z sercem i w serca, gdy sytuacja tego wymaga. Czekolada to moja religia. Potrafię upiec wielopiętrowy tort w pięć minut i jeszcze szybciej ozdobić go gwiezdnym pyłem. Nie boję się żadnych wyzwań, dopóki można je potem zjeść i posypać kolorową posypką. Nie wyobrażam sobie, żeby jedzenie było tylko dobre. Ono musi jeszcze wyglądać, jakby szło na casting do Top Model. Bez tego nie ma sensu. Dlatego wszystko co wyjdzie spod mojego palca, tym samym palcem zostanie ułożone i pięknie podane. Można przekonać się o tym, konsumując moje portfolio.